Dzień: 2024-09-11

Perła vs Strażak

………………………………………………………………………………………………………………………..

Trzeci mecz tego sezonu nie był najlepszym prognostykiem na dalszą część sezonu Strażaka. Ciężko osiągnąć pozytywny wynik, gdy obrońcy popełniają katastrofalne indywidualne błędy, a zawodnicy ofensywni mimo klarownych sytuacji na strzelenie bramki nie są w stanie pokonać bramkarza. W meczu nIe było również wsparcia od zazwyczaj świetnie broniącego w naszej bramce Marcina. On również był elektryczny i zamiast skupić się na swojej robocie, dezintegrował grę obrońców.

Niestety, Perła. która rozegrała co najwyżej przeciętne zawody, rozbiła nasz zespół aż 5:0. W zespole Strażaka, chyba jedynym zawodnikiem, który zagrał na przyzwoitym poziomie, był Bartosz Barański. U pozostałych zabrakło tego, czym nasz zespół może robić róznicę, czyli ambicja, walka o każdą piłkę i gra do ostatniej minuty. Nawet nasza ostoja, czyli bramkarz Marcin Szkołuda, zamiast skupić się na swojej grze, od pierwszych sekund pokrzykiwał na obrońców, wyraźnie wyprowadzając ich z równowagi. Jak na dłoni było widać braki w walce fizycznej, którą w większości przegrywaliśmy. Co najbardziej istotne, zabrakło tzw. team-spirit, czyli wsparcia kolegów po stratach i błędach.

Pierwsza bramka padła po świetnej indywidualnej akcji Adriana Moskwy. Wykorzystał on bierność pomocników, wpadł w pole karne i przy minimalnym rykoszecie nie dał szans na obronę naszemu bramkarzowi. Druga bramka padła po katastrofalnym błędzie naszej ostoi w obronie, Marcin Pająk, mając piłkę na nodze ,po prostu się potknął  i pozwolił wyjść sam na sam Sebastianowi Iwickiemu, który spokojnie pokonał naszego bramkarza.

Druga połowa to niestety kontynuacja naszej fatalnej gry. Delikatnie mówiąc, słaby dzień miał nasz boczny, prawy obrońca, Łukasz Żukowski, który przyłożył się do conajmiej 2 straconych bramek..Swoje błędy dołożyli Rafał Krochmalski i Andrzej Bareja. Tak stracone bramki musiały wpłynąć destrukcyjne na resztę zespołu. Nasze błędy w 2 połowie skrzętnie wykorzystali 2-krotnie Marek Procner i raz Dariusz Kojro.

Na domiar złego w niemal 100% sytuacji na strzelenie bramki przez nasz zespół,  faulowany w polu karnym był  Marcin Pająk. Piłka po faulu spadła pod nogi Pawła Leśnego,  który mógł ją spokojnie skierować do bramki. Niestety sędzia, Pan  Jerzy Okuniewicz  popełnił błąd,  przerwał akcję,  nie podyktował rzutu karnego dla nas, a jedynie rzut  sędziowski.

Views: 88